Wywiad: Jak projektanci eksperymentują z nowymi materiałami?
Świat designu przechodzi obecnie jedną z największych transformacji w swojej historii. Tradycyjne surowce, takie jak drewno, metal czy tworzywa sztuczne, ustępują miejsca rozwiązaniom, które jeszcze dekadę temu wydawały się domeną literatury science-fiction. Projektanci nie są już tylko artystami i konstruktorami – stają się badaczami, chemikami i biologami. Jak wygląda proces poszukiwania materiałów, które są jednocześnie trwałe, piękne i przyjazne dla planety? Aby odpowiedzieć na to pytanie, zaprosiliśmy do rozmowy Marka Jasińskiego, cenionego projektanta form przemysłowych i pioniera w dziedzinie wykorzystania biomateriałów w architekturze wnętrz.
Kim jest nasz dzisiejszy gość?
Marek Jasiński to postać nietuzinkowa. Jego projekty, nagradzane na międzynarodowych targach w Mediolanie i Paryżu, łączą w sobie surowość technologiczną z organicznym ciepłem. Od lat prowadzi laboratorium materiałowe, w którym eksperymentuje z odpadami rolniczymi, polimerami pochodzenia roślinnego i inteligentnymi tkaninami. W dzisiejszej rozmowie Marek zdradza nam, co napędza tę rewolucję i dlaczego „nowe” nie zawsze oznacza „sztuczne”.
Nowa era materiałów – dlaczego teraz?
Redakcja: Marku, przez dekady branża meblarska i wnętrzarska opierała się na sprawdzonych rozwiązaniach. Dlaczego właśnie teraz obserwujemy tak gwałtowny zwrot w stronę eksperymentalnych materiałów?
Marek Jasiński: To wypadkowa kilku czynników, ale na czele stoi oczywiście kryzys klimatyczny i rosnąca świadomość ekologiczna. Jako projektanci poczuliśmy ogromny ciężar odpowiedzialności. Produkcja przedmiotów masowych przez lata opierała się na eksploatacji zasobów, które się kończą. Ale to tylko jedna strona medalu. Drugą jest technologia. Dziś mamy narzędzia, które pozwalają nam modyfikować strukturę materii na poziomie molekularnym. To, co kiedyś było odpadem – jak łupiny orzechów, fusy z kawy czy resztki z produkcji soku – dziś staje się pełnowartościowym surowcem. Konsumenci też się zmienili. Nie szukają już tylko „ładnej komody”. Szukają historii, autentyczności i poczucia, że ich wybór nie niszczy świata.
Redakcja: Czy to oznacza koniec ery plastiku, jaki znamy?
M.J.: Raczej jego całkowitą redefinicję. Nie uciekniemy od polimerów, bo są niesamowicie funkcjonalne, ale uciekamy od polimerów ropopochodnych. Eksperymentujemy z bioplastikami, które są w pełni kompostowalne. To fascynujący proces – tworzenie czegoś, co jest trwałe przez 20 lat użytkowania, ale po wyrzuceniu do ziemi znika w ciągu kilku miesięcy, nie zostawiając po sobie śladu.
Eksperymenty z biomateriałami: Grzybnia, glony i odpady spożywcze
Redakcja: W Twoich ostatnich pracach pojawia się materiał na bazie grzybni. Dla wielu brzmi to dość egzotycznie, a może nawet nieco przerażająco. Jak to działa w praktyce?
M.J.: Mycelium, czyli grzybnia, to jeden z moich ulubionych kierunków. To żywy proces projektowy. Zamiast „produkować” przedmiot, my go „hodujemy”. Polega to na umieszczeniu zarodników grzybów w formie wypełnionej odpadami rolniczymi, na przykład słomą czy konopiami. Grzybnia przerasta to podłoże, tworząc gęstą, niezwykle wytrzymałą strukturę. Potem proces jest zatrzymywany przez wysoką temperaturę, a my otrzymujemy materiał, który jest lekki, ognioodporny i ma świetne właściwości akustyczne. To idealny surowiec na panele ścienne, a nawet elementy konstrukcyjne siedzisk.
Oto kilka innych surowców, nad którymi obecnie pracujemy w naszym studio:
- Kompozyty z glonów: Wykorzystujemy algi do tworzenia elastycznych powłok, które mogą zastąpić skórę syntetyczną. Są naturalnie antybakteryjne i mają niesamowitą, głęboką teksturę.
- Kamień z kawy: Fusy z ekspresów w połączeniu z naturalnymi żywicami dają materiał o twardości granitu, który pachnie… bardzo subtelnie i kojąco.
- Skóra z ananasa (Piñatex): Wykorzystuje włókna z liści ananasa, które są produktem ubocznym rolnictwa. Jest niesamowicie trwała i ma unikalny, metaliczny połysk.
Technologia w służbie designu: Druk 3D i materiały inteligentne
Redakcja: Eksperymenty materiałowe to nie tylko biologia, ale też zaawansowana inżynieria. Jak druk 3D zmienia podejście do materiału?
M.J.: Druk 3D pozwala nam na coś, co nazywamy optymalizacją topologiczną. Możemy zaprojektować strukturę, która jest ażurowa i lekka, a jednocześnie wytrzymalsza niż lity blok stali. Ale przełomem jest druk z materiałów recyklingowych. Dziś możemy wziąć plastik wyłowiony z oceanów, przetworzyć go na filament i wydrukować z niego designerskie krzesło. To domyka obieg cyrkularny. Dodatkowo, wchodzimy w erę materiałów 4D – czyli takich, które reagują na bodźce zewnętrzne, np. zmieniają kształt pod wpływem temperatury lub wilgotności. Wyobraźmy sobie krzesło, które samo dopasowuje się do krzywizny kręgosłupa użytkownika pod wpływem ciepła jego ciała.
Redakcja: To brzmi jak przyszłość, która już tu jest. Ale czy te technologie są dostępne dla przeciętnego klienta?
M.J.: Na razie to często produkty premium, ale koszty spadają. Najważniejsze jest to, że zmieniamy paradygmat: mebel nie musi być wieczny w sensie fizycznym, ale musi być wieczny w sensie wartości. Jeśli materiał można nieskończoną ilość razy przetwarzać bez utraty jakości, to cena jednostkowa przestaje być jedynym wyznacznikiem.
Wyzwania w pracy z nieoczywistymi surowcami
Redakcja: Za każdym sukcesem stoją dziesiątki nieudanych prób. Co jest najtrudniejsze w eksperymentowaniu z nowymi materiałami?
M.J.: Nieprzewidywalność. Kiedy pracujesz z naturą, ona zawsze ma ostatnie słowo. Pamiętam nasze pierwsze próby z blatami z prasowanej trawy morskiej. Po miesiącu w wilgotnym pomieszczeniu blaty zaczęły… znowu rosnąć, a konkretnie pojawiły się na nich mikroorganizmy, których nie przewidzieliśmy. To była cenna lekcja o stabilizacji biologicznej. Innym wyzwaniem jest standaryzacja. Przemysł kocha powtarzalność – każdy arkusz płyty wiórowej jest taki sam. W przypadku materiałów z odzysku, każda partia ma nieco inny kolor, inną fakturę. Ale dla mnie to zaleta! To sprawia, że każdy mebel jest unikatowy.
Proces testowania nowego materiału obejmuje zazwyczaj:
1. Analizę cyklu życia (LCA): Sprawdzamy, ile energii potrzeba na wytworzenie surowca i co się z nim stanie po zakończeniu użytkowania.
2. Testy wytrzymałościowe: Poddajemy próbki ekstremalnym obciążeniom, wahaniom temperatur i działaniu promieni UV.
3. Badania organoleptyczne: Sprawdzamy, jak materiał reaguje na dotyk, jaki ma zapach i jak „starzeje się” wizualnie.
4. Skalowanie produkcji: Szukamy sposobu, aby rzemieślniczy eksperyment przenieść na poziom, który pozwoli na realną sprzedaż.
Estetyka vs. Funkcjonalność: Czy nowe materiały mogą być piękne?
Redakcja: Często nowatorskie materiały kojarzą się z surowym, „laboratoyjnym” wyglądem. Jak przekonać ludzi, by wpuścili je do swoich domów?
M.J.: Tu wkracza rola projektanta jako estety. Musimy oswoić te materiały. Jeśli tworzymy stół z recyklingowanych jogurtów, nie możemy sprawić, by wyglądał jak śmieć. Musimy wydobyć z niego nową szlachetność. Często łączymy nowoczesne kompozyty z tradycyjnymi elementami, np. nogi z litego dębu podtrzymujące blat z innowacyjnego biomateriału. To tworzy most między tym, co znane i bezpieczne, a tym, co nowe. Zauważyłem też, że ludzie coraz bardziej doceniają „niedoskonałe” piękno – strukturę włókien, pęcherzyki powietrza w biobetonie czy naturalne przebarwienia roślinne. To jest luksus nowej ery – luksus świadomości.
Przyszłość designu – co nas czeka za 10 lat?
Redakcja: Gdybyś miał wybiec w przyszłość, jakie materiały będą dominować w naszych mieszkaniach w 2035 roku?
M.J.: Myślę, że granica między meblem a organizmem będzie się zacierać. Będziemy mieć meble, które oczyszczają powietrze w domu dzięki zawartości żywych alg w swojej strukturze. Będziemy posiadać przedmioty „samonaprawiające się” – polimery, które pod wpływem światła potrafią zasklepić drobne rysy czy uszkodzenia. Ale przede wszystkim, wierzę w całkowitą personalizację materiałową. Każdy z nas będzie mógł przynieść swoje domowe odpady do lokalnego punktu produkcji, gdzie na miejscu, za pomocą druku 3D, zostaną one przetworzone w nowy fotel czy lampę. To będzie koniec ery wielkich fabryk na rzecz lokalnych warsztatów wysokich technologii.
Porady dla świadomych konsumentów
Redakcja: Co moglibyśmy poradzić naszym czytelnikom, którzy chcą wprowadzić do swojego wnętrza odrobinę tej innowacji, ale nie wiedzą od czego zacząć?
M.J.: Przede wszystkim: pytajcie o pochodzenie. Nie bójcie się zadawać pytań sprzedawcom o to, z czego wykonany jest dany produkt i czy nadaje się do recyklingu. Po drugie: szukajcie certyfikatów, ale też ufajcie własnym zmysłom. Dobre, nowoczesne materiały mają duszę, którą czuć pod ręką.
Kilka prostych kroków na start:
- Zacznij od detali: Lampa z bioplastiku lub tekstylia z recyklingowanego oceanicznego plastiku to świetny początek.
- Inwestuj w jakość: Nowe materiały często są trwalsze. Lepiej kupić jedną rzecz z innowacyjnego surowca niż dziesięć tanich podróbek.
- Wspieraj lokalnych twórców: To właśnie mali projektanci najczęściej podejmują ryzyko pracy z nowymi materiałami.
Podsumowanie – odwaga tworzenia
Rozmowa z Markiem Jasińskim uświadamia nam, że design to nie tylko rysowanie ładnych kształtów. To przede wszystkim odpowiedzialność za materię, którą wprowadzamy do naszego życia. Eksperymenty z nowymi materiałami wymagają odwagi – zarówno od projektantów, którzy poświęcają lata na badania, jak i od nas, użytkowników, którzy decydujemy się na zmianę przyzwyczajeń.
Świat, w którym nasze meble powstają z grzybni, a lampy z alg, nie jest już wizją odległej przyszłości. To dzieje się tu i teraz, w pracowniach takich jak ta Marka. Wybierając przedmioty wykonane z innowacyjnych, zrównoważonych surowców, nie tylko dekorujemy nasze domy, ale realnie wpływamy na to, jak będzie wyglądała nasza planeta za kilka dekad. Pamiętajmy, że każda rewolucja zaczyna się od pojedynczego wyboru – czasem jest to wybór nowego stołu, który ma do opowiedzenia niezwykłą historię o recyklingu i poszanowaniu natury.